Espresso, czyli esencja kawy

Od espresso zaczyna się wszystko, co w kawie najlepszego…
Espresso – z włoskiego espressivo, czyli wyrazisty. Nie w pełni wiadomo kiedy dokładnie zostało przygotowane po raz pierwszy w znanej nam obecnie formie.
Próby wydobycia z kawy tego, co najlepsze sięgają korzeniami końca XIX wieku; metoda ciśnieniowego parzenia kawy była przez lata udoskonalana, osobą której zawdzięczamy pierwsze „prawdziwie” espresso jest Achille Gaggi, który w 1946 wyprodukował ekspres pozwalający na uzyskanie ciśnienia stosowanego obecnie, czyli 8-9 bar.
Tak dzieję się magia…
Gorąca woda przepływająca pod dużym ciśnieniem przez „ciastko” sformowane ze zmielonych ziaren i łączy się z olejkami eterycznymi, cukrami i kofeiną dając napar o niespotykanej espressivita, którego charakterystyczną cechą jest crema – gęsta, rdzawo-orzechowa pianka, która stanowi „twarz kawy”.
Tyle z podstaw. Potem zaczyna się dyskusja 7 czy 9 gram kawy na espresso, 25 czy 30 sekund prowadzonej ekstrakcji. Najlepiej do ciepłej filiżanki…
Cóż, tyle zdań ilu baristów.
Espresso to dopiero początek
Zaczęto próbować, co można jeszcze z tym espresso ciekawego zrobić.
Dwie podstawowe odmiany to:
- doppio, czyli podwójne espresso: około 17 gram kawy, podwójna ilość wody i czas ten sam
- ristretto, czyli espresso krótkie: 7-9 gram kawy, ale mniej wody, czyli mniej czasu ekstrakcji
Moim zdaniem warto poeksperymentować ze stopniem zmielenia (bazą jest drobno zmielona kawa), czasem, ilością kawy – o ile masz ekspres kolbowy. Jeśli w kuchni stoi ekspres automatyczny, jedyne, co możesz zrobić to pobawić się stopniem zmielenia, czasami w droższych modelach temperaturą wody.
Zapewniam, że warto.
Esencja najlepszego
Ekspres wydobywa wszystkie cechy kawy, także najwięcej zależy właśnie od tego, jakich ziaren użyjesz.
Dlatego też powstały Cztery Kawki – żebyś pijąc swoje ulubione espresso, ze swojego domowego lub firmowego ekspresu był pewien, że pijesz najlepszą kawę w tej części Europy
Co w następnym wpisie? Kombinowania z kawą ciąg dalszy, czyli: „A potem dodali mleko…”
